Staram się, ale jak Maciek ma te gorsze dni, to ja do lapka podchodzę z doskoku. Przy posiłku, albo jak już go położę, to mogę z godzinkę posiedzieć, ale wtedy to już jestem tak zmęczona, że nic do głowy nie chce wejść. My już tak 9-ty rok ćwiczymy - bez urlopu, wypoczynku, relaksu itp. Pozdrawiam. Grażyna