Witajcie, Wojtku w 100% zgadzam się ze zdaniem Jacka. Najlepsi uciekli z Polski, która została zdradzona i sprzedana w kolonię w 1989 r. Teraz jest już za późno na sprzeciw. Tak jak napisał Jacek, banda u koryta państwowego ma wystarczająco dużo własnych sił i poparcia z zewnątrz do zdławienia każdego oporu, zatem jego organizowanie w tych warunkach politycznych jest równoznaczne z samobójstwem. Taka działalność od początku byłaby pod kontrolą sił reżimowych. Pretensje powinni mieć do siebie ci wszyscy, którzy poparli agenturę pod szyldem solidarności i jej klonów. Dość dobrze znam historię Polski i wiem do czego My Polacy jesteśmy zdolni. Skłócenie wyklucza jakąkolwiek szansę porozumienia politycznego. Zresztą wiem sam po sobie jak bardzo jestem w opozycji do narodowców z ich klerykalizmem, antyfeminizmem, ksenofobią i homofobią. Takie poglądy przeważają, a ja wolę od takiego gówna demagogicznego trzymać się jak najdalej. Jeżeli miałbym coś robić, to interesuje mnie wyłącznie działalność, o której wielokrotnie już pisałem oparta na kulcie Matki Natury, etyce Hopi i spółdzielczości pracy. Najogólniej interesuje mnie wyłącznie postęp społeczny, idea socjalizmu kulturowego i przede wszystkim wypracowanie skutecznej metody osiągania społecznego kapitału. Skończył się czas mydlenia oczu interesem ogółu, który jest za tępy do obiektywnej oceny sytuacji politycznej oraz weryfikacji poglądów i postaw. Mam bardzo głębokie przeświadczenie o istnieniu innego rozwiązania problemu od walenia głową w mur. To jednak jest już zupełnie inny temat. Nieuczciwości można skutecznie przeciwstawić tylko etykę, a na polityce można tylko skręcić sobie kark. Wojtku, mam nadzieję, że nie poczułeś się urażony moją odpowiedzią i spodziewam się szczegółowszego omówienia problemów podczas spotkania. Pozdrawiam. Jarek