Agnieszko! Z tym wychodzeniem do ludzi to może być kiepsko. Dostałam wprawdzie dyspensę od Maćka na tego zapowiadanego majowego grilla, ale życie pokaże, czy to się uda. Wszystko zależy od własnego samopoczucia i kondycji Maćka w dniu spotkania.
Jeśli mowa o bagażu doświadczeń, to starczyłoby ich na kilka osób. Dla jednej niedużej kobitki to zdecydowanie zbyt duży bagaż i zaczyna brakować mi sił, żeby to wszystko udźwignąć. A i moje choroby w takich chwilach aż rączki zacierają, żeby mi dodatkowo dokopać.
No dobra, starczy tego pisania, bo przed "wizytą" u teściów muszę zjeść jakiegoś wyciszacza, bo jak rozmowa zejdzie na Maćka (oni twierdzą, że jeden z najlepszych neurochirurgów spieprzył mu operację - gdyby tak było, to byłabym od 8 lat wdową, a gdyby operacji nie było, to Maciek leżałby teraz jak "warzywko" pod respiratorem, kroplówką itp. "przyjemnościami".
Pozdrawiam świątecznie. Grażyna
Jeśli mowa o bagażu doświadczeń, to starczyłoby ich na kilka osób. Dla jednej niedużej kobitki to zdecydowanie zbyt duży bagaż i zaczyna brakować mi sił, żeby to wszystko udźwignąć. A i moje choroby w takich chwilach aż rączki zacierają, żeby mi dodatkowo dokopać.
No dobra, starczy tego pisania, bo przed "wizytą" u teściów muszę zjeść jakiegoś wyciszacza, bo jak rozmowa zejdzie na Maćka (oni twierdzą, że jeden z najlepszych neurochirurgów spieprzył mu operację - gdyby tak było, to byłabym od 8 lat wdową, a gdyby operacji nie było, to Maciek leżałby teraz jak "warzywko" pod respiratorem, kroplówką itp. "przyjemnościami".
Pozdrawiam świątecznie. Grażyna