I jak przypuszczałam "przyjęcie" zakończyło się koszmarną awanturą. Tym razem dostało się nie tylko mnie, ale i bratowej Maćka. Niestety nie wiem za co bratowa dostała, bo musiałam już wrócić do domu na dyżur, ale wydaje mi się, że pierwszy raz zarobiła na co zasłużyła. Pozdrawiam. Grażyna