Jacku. Niestety moja kamienica nie jest własnością miasta. Na 17 lokali (przed wojną było 21), tylko pięć jest "kwaterunkowych" w tym jeden, to lokal socjalny. Z tego co się orientuję, to toczy się jakieś postępowanie "spadkowe", ale o ile pamiętam, to właścicielka kamienicy zeszła bez potomstwa, więc nie wiem, kto ten spadek chce przejąć. Nota bene bardzo sympatyczna, elegancka starsza Pani, która pomogła pradziadkowi "wrócić na stare śmiecie" w 1945 roku. My też mieliśmy kilka problemów po śmierci prababci, bo zaraz znalazły się jakieś "siostrzenice", które chciały koniecznie zaopiekować się staruszką (musztarda po obiedzie), ale załatwiliśmy wszystko po naszej myśli i tak tu sobie mieszkamy od 37 lat i podejrzewam, że do własnego zejścia. 
Pozdrawiam. Grażyna
Pozdrawiam. Grażyna