Witajcie.Ja też się cieszę,że ,,rytuałom Świątecznym" stało się za dość
.Ale osobiście lubię się spotkać 2 razy w roku przy Świątecznym stole z moją rodziną,z którą łączy mnie bardzo silna więż emocjonalna.Grażynko po przeczytaniu Twojego wpisu ,aż mnie zatkało z wrażenia.Jesteś Bardzo dzielną i silną kobietą,której nie zdołało złamać ciężkie dzieciństwo z traumatycznymi przeżyciami ani zły los,który był częstym ,,gościem" na Twojej drodze.Trzymaj się dzielnie.Jesteś dobrą,miłą i wartościową kobietą,której inni żli ludzie zazdroszczą siły,determinacji i odporności psychicznej.Nie przejmuj się takimi istotami o niskiej samoocenie na dodatek patologicznymi.Dbaj o Macieja,bo całe serce i dobroć jakie wkładasz w Jego opiekę,kiedyś do Ciebie wrócą jako nagroda,za Twój znój,trud,wyrzeczenia i poniżenia od złych ludzi.Głowa do góry
.Ja niestety(a może stety) nie doświadczyłem w swoim życiu takich okropności,bo wychowałem się w bardzo kochającej,czułej i mądrej rodzinie z tradycjami.Dlatego dziś jestem swoim rodzicom,braciom i dalszej rodzinie wdzięczny,za wkład jaki wnieśli w moje wychowanie i ukształtowanie mojego charakteru.Bez ich wsparcia na pewno daleko bym nie zaszedł.Pozdrawiam Wszystkich Cieplutko. WojtaS.